Volkswagen spogląda na wschód. To stamtąd przyjadą do nas nowe modele

Koncern z Wolfsburga robi, co może, aby wyjść na prostą, ale nie jest to łatwe zadanie. Wyniki za pierwszy kwartał nie zachwycają, niemniej nie są też bardzo złe. Wszystko wskazuje zaś na to, że Volkswagen znalazł swoją deskę ratunku - są nią Chiny. Nie chodzi jednak o sprzedawanie samochodów w tym kraju. Szczegóły są zaskakujące.

Za nami targi w Pekinie. W gigantycznych halach zadebiutowało blisko 300 samochodów najróżniejszych marek - tych, które znacie i takich, o których nigdy nie słyszeliście. Wśród nich mocną ekspozycję miał Volkswagen, dla którego Chiny wciąż są bardzo ważnym rynkiem. Niemiecka marka stara się wzmocnić swoją pozycję po tym, jak spadła z najwyższego miejsca na podium, ustępując miejsca lokalnym konkurentom.

Nie jest to jednak łatwe zadanie. Przede wszystkim Volkswagen w oczach młodych ludzi jest samochodem pokolenia "rodziców". Chińczycy są gadżeciarzami i uwielbiają wszystkie dziwne wynalazki w nowych produktach rodzimych marek. Niemcy starają się do tego dopasować - i chcą to wykorzystać także poza tym rynkiem.

Volkswagen znowy patrzy na Chiny, ale tym razem plan jest dużo bardziej ryzykowny

Zacznijmy jednak od początku, gdyż podczas dzisiejszej konferencji padło wiele ciekawych zapowiedzi, które sugerują ogromne zmiany w tej marce. Przede wszystkim Volkswagen szykuje dużą reorganizację swojej gamy modelowej i strategii produkcyjnej.

Niemcy chcą uprościć ofertę, ograniczyć liczbę modeli oraz lepiej wykorzystać fabryki. Jednocześnie pojawia się nowy pomysł - część nowoczesnych samochodów opracowanych wyłącznie dla Chin może trafić także do Europy.

Volkswagen Chiny strategia

Oliver Blume, szef koncernu, przyznał po publikacji wyników finansowych za pierwszy kwartał 2026 roku, że koncern musi mocniej przyspieszyć transformację. Volkswagen zanotował 14-procentowy spadek zysku operacyjnego do poziomu 2,5 miliarda euro. W odpowiedzi firma planuje uproszczenie struktur zarządzania, większą koncentrację na kluczowych technologiach oraz poprawę efektywności produkcji.

Jednym z najważniejszych elementów nowej strategii będzie ograniczenie liczby modeli i dostępnych wariantów. Obecnie grupa oferuje około 150 różnych modeli. Nowy plan zakłada redukcję o „xx procent”.

Volkswagen chce skupić się na samochodach, które realnie generują sprzedaż i mają znaczenie dla klientów. To może oznaczać stopniowe wygaszanie mniej popularnych modeli oraz uproszczenie konfiguracji. Zapomnijcie też o odlotowych lub niszowych projektach. Na takie samochody nie ma pieniędzy.

Duże znaczenie ma tutaj sytuacja w Chinach. Volkswagen przez lata dominował na tamtejszym rynku, jednak obecnie coraz mocniej przegrywa z lokalnymi producentami

Liczby są tutaj bolesne. W pierwszym kwartale 2026 roku sprzedaż grupy w Chinach spadła o 20 procent rok do roku. Chińskie marki rozwijają nowe modele szybciej, taniej i sprawniej wdrażają technologie związane z elektryfikacją oraz oprogramowaniem.

Odpowiedzią Volkswagena ma być nowa platforma CMP, czyli Compact Main Platform. Niemcy opracowali ją wspólnie z Xpengiem. To nowoczesna architektura dla samochodów elektrycznych, która ma pozwolić na szybsze projektowanie aut oraz obniżenie kosztów produkcji.

Pierwsze modele na tej platformie pokazano właśnie podczas targów w Pekinie. Wśród nich znalazł się sedan Volkswagen ID Unyx 09 oraz SUV Volkswagen ID Aura T6. Oba modele powstały wyłącznie z myślą o rynku chińskim, jednak Volkswagen nie wyklucza eksportu tych samochodów do innych regionów świata - Chiny mogą być ważnym hubem produkcyjnym.

W grze są między innymi Ameryka Południowa, Azja, Bliski Wschód oraz Indie. Coraz częściej pojawia się jednak także temat Europy. Blume przyznał, że koncern analizuje możliwość wykorzystania chińskich platform oraz modeli także w europejskich zakładach produkcyjnych. Priorytetem pozostaje wykorzystanie własnych technologii Volkswagena, jednak Niemcy chcą najpierw sprawdzić reakcję rynku chińskiego na nowe auta.

Volkswagen podkreśla, że szczególnie interesujące są segmenty, w których marka obecnie nie ma odpowiedniej oferty. To sugeruje, że część modeli opracowanych w Chinach mogłaby wypełnić luki w europejskiej gamie i jednocześnie przyspieszyć wdrażanie nowych produktów.

Niemcy szukają także sposobów na lepsze wykorzystanie europejskich fabryk

Blume określił zamykanie zakładów jako „najgorsze i najbardziej kosztowne rozwiązanie”. Koncern rozważa więc nowe projekty dla wolnych mocy produkcyjnych. Początkowo mówiło się o współpracy z przemysłem zbrojeniowym, jednak Volkswagen bierze pod uwagę także produkcję samochodów opracowanych wspólnie z chińskimi partnerami.

Drugi etap planu może obejmować jeszcze bliższą współpracę z partnerami joint venture. Volkswagen współpracuje między innymi z SAIC Motor oraz FAW Group. Niemcy nie wykluczają produkcji modeli tych firm w europejskich zakładach, co miałoby pomóc w ograniczeniu nadwyżek mocy produkcyjnych.

Volkswagen Chiny strategia

Dosłownie kilka dni temu pisał o tym u nas redaktor naczelny, Maciej Kuchno. W swoim felietonie "prorokował" wykorzystanie takiej strategii przez wiele europejskich koncernów. Stellantis otwiera się na Hongqi, potencjalnie dając im dostęp do fabryki w Saragossie. Volkswagen ma bardzo dużo zakładów, które pracują na niewielkich obrotach, lub wręcz stoją nieużywane. Dla Chińczyków jest to idealna okazja, a dla Volkswagena szansa na zarobek. Ceną jest jednak wpuszczenie konkurentów na własne podwórko.

Oliver Blume podkreśla także, że doświadczenia z Chin mają coraz większy wpływ na rozwój technologii dla zachodnich rynków. Według niego tamtejszy ekosystem stał się wzorem pod względem szybkości działania, architektury elektronicznej oraz wdrażania nowych rozwiązań software’owych. Dotyczy to również projektów realizowanych wspólnie z Rivian.