Volvo ma sposób na kryzys. Na prądzie zajedziesz dalej, a potem do akcji wkroczy spalina
Volvo znalazło sposób na sytuację, w której się znalazło. Odpowiedzią na potrzeby rynku mają być bardzo nowoczesne hybrydy plug-in.
Modele EX30, EX60 i EX90 miały być kolejnymi krokami na drodze do pełnej elektryfikacji gamy Volvo. Problem w tym, że rynek nie rozwija się zgodnie z wcześniejszymi założeniami producentów. Szczególnie dobrze widać to w Stanach Zjednoczonych, gdzie popyt na samochody elektryczne rośnie wolniej, niż oczekiwano jeszcze kilka lat temu. Szwedzka marka rzecz jasna nie zamierza z tego powodu rezygnować z elektryków. Volvo stawia teraz na hybrydy plug-in, które mają być idealnym kompromisem. Nowe konstrukcje mają przy tym działać nieco inaczej niż wiele modeli dostępnych obecnie na rynku.
Co więcej, zmodyfikowany napęd pojawi się nie tylko w nowych modelach, ale także w doskonale znanych konstrukcjach.
Volvo uważa, że dotychczasowe hybrydy plug-in miały zbyt mały zasięg
Nicole Melillo Shaw, szefowa brytyjskiego oddziału Volvo, w rozmowie z Autocar zwróciła uwagę na problem, który od lat towarzyszy hybrydom plug-in. W wielu starszych konstrukcjach akumulator pozwalał na przejechanie stosunkowo niewielkiego dystansu. Przez to właściciele szybko tracili motywację do regularnego podłączania samochodu do ładowarki.
W efekcie część PHEV-ów była użytkowana przede wszystkim jak zwykłe samochody spalinowe. Kierowca woził ze sobą dodatkowy akumulator i cały osprzęt układu hybrydowego, ale nie wykorzystywał możliwości jazdy na energii elektrycznej tak często, jak zakładał producent. Było to więc marnowanie konstrukcji i targanie zbędnych kilogramów.

Volvo chce podejść do tego problemu od drugiej strony. Zamiast przekonywać klientów do częstszego ładowania samochodu z niewielkim akumulatorem, zamierza zaoferować im zasięg, przy którym podłączanie auta do prądu zaczyna mieć znacznie więcej sensu. Brzmi to sensownie, nieprawdaż?
Nowe hybrydy Volvo mają jeździć na prądzie przez większość czasu. Przyda się tutaj... chińskie know-how
Szwedzi inwestują w większe akumulatory, które pozwolą pokonywać znacznie dłuższe dystanse bez uruchamiania jednostki spalinowej. Założenie jest takie, aby podczas codziennej eksploatacji samochód zachowywał się przede wszystkim jak elektryk.
I to jest kluczowa zmiana względem obecnych PHEV-ów tej marki. Zasięg liczony w dziesiątkach kilometrów wystarcza na pojedynczy dojazd do pracy lub krótką trasę po mieście.
Generalnie zawsze jest to jakaś korzyść, ale trudno ją nazwać faktycznie kuszącą. Gdy zasięg rośnie jednak do ponad 100 km, można już myśleć o kilku dniach typowej eksploatacji bez korzystania z silnika spalinowego.
Jednostka benzynowa pozostaje wówczas rozwiązaniem wykorzystywanym przede wszystkim podczas dalszych podróży. Kierowca nie musi uzależniać długiej trasy od infrastruktury ładowania. Jednocześnie zaś większość krótszych przejazdów może pokonywać wyłącznie na energii zgromadzonej w akumulatorze.

Volvo XC70 pokazuje, w którą stronę zmierzają hybrydy plug-in tej marki
Pierwszym dobrym przykładem nowego podejścia jest Volvo XC70. W tym modelu wykorzystano układ plug-in hybrid z dużym akumulatorem. Według chińskiej normy CLTC może przejechać do 200 km bez uruchamiania silnika spalinowego. Bazą dla tego modelu było najprawdopodobniej Geely Starray.
Do tej wartości trzeba oczywiście podchodzić z odpowiednim dystansem. Chiński cykl pomiarowy CLTC jest znacznie łagodniejszy od europejskiego standardu WLTP, dlatego na naszym rynku deklarowany zasięg byłby odpowiednio niższy. Mimo wszystko pokazuje to skalę zmiany, gdyż mówimy już o wartościach wyraźnie przekraczających możliwości typowych hybryd plug-in sprzed kilku lat.
XC70 jest przy tym szczególnie istotne z jeszcze jednego powodu. Volvo nie próbuje za jego pomocą zastąpić samochodu elektrycznego kolejnym klasycznym PHEV-em. Chce stworzyć rozwiązanie dla kierowcy, który może na co dzień korzystać z napędu elektrycznego, ale nie jest jeszcze gotowy na całkowite uzależnienie dalszych podróży od ładowarek.
Volvo nadal stawia na samochody elektryczne
Większe zainteresowanie hybrydami nie oznacza porzucenia dotychczasowej strategii. Volvo nadal rozwija modele elektryczne, a Melillo Shaw przekonuje, że firma jest przygotowana nawet na sytuację, w której klienci znacznie szybciej zaczną przesiadać się do takich samochodów.
Na razie dzieje się to jednak wolniej, niż zakładała branża. Dla producentów oznacza to konieczność utrzymywania silników spalinowych w ofercie i jednoczesnego rozwijania konstrukcji, które pozwolą stopniowo zwiększać udział jazdy na energii elektrycznej.


