Zobaczyłem od kuchni produkcję samochodów i centrum rozwojowe Geely w Chinach. Największym zaskoczeniem jest brak zaskoczenia
Geely w Chinach to gigant, który robi nawet... satelity. Ja jednak zostałem na ziemi i poznałem z bliska fabrykę i centrum rozwojowe tej marki. Wiele osób twierdzi, że Chińczycy na tym polu wyprzedzają nas o lata. A jak jest w rzeczywistości?
Z Hangzhou do Ningbo, czyli do miasta, w którym Geely ma swoje główne fabryki, jedzie się przez około dwie godziny. Wiedzie tam wielka trzypasmowa autostrada, ciągnąca się przez pusty industrialny krajobraz, przerywany gdzieniegdzie jakimiś małymi osiedlami. Robi to dość niesamowite wrażenie - tym bardziej, że im bliżej Ningbo, tym nagle więcej potężnych hal i fabryk zaczyna otaczać drogę.

W pewnym momencie autostrada przechodzi wchodzi w miasto, iście "dystopijne" - pełne identycznych wielkich wieżowców i szerokich ulic. Kawałek za nimi kryje się część miasta, którą zajmują kolejne zakłady produkcyjne.
To właśnie tu kryje się "druga" fabryka Geely, a także wielkie centrum rozwojowe marki. Zresztą kawałek dalej zlokalizowane są kolejne zakłady - w zasadzie całe Ningbo jest ich centrum dowodzenia.

Chińska marka zaprosiła mnie do swojej centrali, a także pokazała jak rozwija i produkuje samochody. Zapraszam Was więc na wycieczkę po miejscach, które z reguły pozostają niedostępne dla mediów.
Jeśli myślicie, że produkcja samochodów w Chinach jakkolwiek różni się od produkcji w Europie, to jesteście w błędzie
Byłem w wielu fabrykach - BMW, Suzuki, Forda i kilku innych firm. Każda fabryka mniej więcej wygląda i działa tak samo. Różnice ograniczają się do poziomu hałasu i automatyzacji procesów. W tej kwestii Geely jest raczej na tej wyższej półce - ale nie ma tutaj żadnych nowatorskich rozwiązań.
Faktycznie, w hali panuje zaskakująca cisza, nie jest też gorąco (aczkolwiek na zewnątrz był mróz, którego nikt się nie spodziewał). Z tłoczni wyjeżdżają elementy nadwozia, które następnie są spawane przez roboty. Te dostarcza firma Kuka - niemiecka firma, która od kilku dobrych lat jest w rękach chińskiego koncernu Midea.

Później przychodzi czas na lakierowanie, dekompletowanie nadwozia (drzwi są odpinane i dołączają do samochodu dopiero na samym końcu procesu montażu. Specjalne urządzenia i roboty wspierają pracowników, ale montaż kluczowych komponentów (w tym wnętrza czy wiązek) wciąż odbywa się ręcznie.
Na koniec każdy samochód przechodzi testy na hamowni i w komorze sprawdzającej szczelność nadwozia. Tutaj nie ma więc jakichkolwiek różnic względem europejskiej produkcji. Muszę jednak przyznać, że przyglądałem się gotowym samochodom, które wyjechały na plac przed fabryką - i wszystkie wyglądały na bardzo solidnie i dobrze zbudowane, z dbałością o detale. To zdecydowanie plus.
Geely w centrum rozwojowym pokazało nam głównie swoje nowe samochody
O technologiach mówili raczej oszczędnie i niechętnie, choć podkreślali ich przełomowość. Tutaj jednak tego "przełomu" nie widać gołym okiem. Bez wątpienia warto zwrócić uwagę na szerokie zastosowanie LiDAR-ów, a także na tryb autonomicznej jazdy, dostępny już na drogach publicznych. Samochody, które poruszają się bez ingerencji kierowcy, mają włączone turkusowe światła z przodu i z tyłu (ukryte w głównych lampach).

Chińczycy coraz większą uwagę zwracają na materiały z recyklingu, a także na tworzywa, które są ekologiczne. Tutaj więc trendy z Europy także się powielają - i są mocno eksplorowane.
Tajemnicą pozostaje kwestia, która najbardziej mnie interesowała, czyli napędów bateryjnych. To właśnie te są, w oczach wielu osób, najmocniejszą stroną Chin. Geely jednak tutaj nie odkryło zbyt wielu kart.
Największym zaskoczeniem jest więc... brak zaskoczenia
Spodziewałem się, że zobaczę tutaj coś nieoczekiwanego i niespodziewanego. Tymczasem produkcja, w dużej mierze, niczym nie różni się od tej europejskiej. Prawda jest więc taka, że kładąc odpowiednio duży nacisk na konkretne działania, jesteśmy w stanie gonić chińskie firmy w niektórych dziedzinach.

Ich przewaga wynika także z dostępu do metali ziem rzadkich, które my musimy kupować. Daje im to solidny start i dobry fundament do budowania silnych biznesów. Odgórny nacisk na rozwój konkretnych rodzajów napędów, w połączeniu ze stosowanym jeszcze do niedawna wsparciem finansowych (subsydia), także dawał odpowiedni rozpęd.
Mówienie jednak, że Chiny we wszystkim nas wyprzedzają, wcale nie jest prawdą. Są pola, na których faktycznie mają przewagę - ale nie jesteśmy wcale aż tak bardzo w tyle, patrząc na kluczowy fakt. Porównujemy jeden wielki kraj, z bardzo specyficznym systemem gospodarczym, do zlepku państw na terenie Europy. Warto mieć to z tyły głowy.