Chrysler Pacifica ma 10 lat i nigdzie się nie wybiera. Właśnie dostał nową twarz
Dzielnie podtrzymuje tę markę przy życiu i jednocześnie jest jednym z najlepszych samochodów tego typu na rynku. Chrysler Pacifica właśnie zyskał całkowicie nową twarz i przy okazji pokazuje dokąd zmierza ta marka.
Lee Iacocca pewnie przewraca się w grobie widząc to, co dzieje się z legendarną niegdyś marką, którą zarządzał. Po rozstaniu z Fordem trafił do firmy będącej blisko bankructwa. Po kilku latach stała się znowu jednym z gigantów z Detroit, tworzącym szalone projekty, a nawet posiadającym w swoim portfolio... Lamborghini. Później oczywiście sytuacja Chryslera znowu się zmieniła, ale do mniej więcej 2016 roku wszystko zmierzało w dobrym kierunku. I wtedy też zadebiutowała ostatnia nowość tej marki - Chrysler Pacifica.
Od 10 lat nic nowego nie pojawiło się w ofercie tego producenta. Co więcej, podtrzymywany przy życiu Chrysler 300 finalnie musiał przejść na emeryturę. Tym samym ten gigant sprzed lat opiera się cały czas na jednym produkcie, który pomimo dekady stażu rynkowego wciąż cieszy się uznaniem.

Lada chwila na drogi wyjedzie nowa wersja, gruntownie zmodyfikowana. Zyska nowy pas przedni oraz przeprojektowane wnętrze. Zmiany w designie warto uważnie obserwować – mogą zwiastować to, co czeka tego producenta.
Chrysler Pacifica to genialny van. Cały czas dziwię się, że nie jest "globalnym" modelem koncernu
Wiadomo, dopasowanie go do wymogów homologacyjnych w Europie byłoby drogie, niemniej takich aut brakuje na Starym Kontynencie. Patrząc na to, że oferta atrakcyjnych vanów kuleje, to bez wątpienia byłoby tutaj pole do popisu, zwłaszcza z napędem hybrydowym pod maską.
Wróćmy jednak za ocean, gdyż Pacifica zadebiutuje właśnie tam i na pewno nie trafi do Europy. Odświeżona wersja ma całkowicie nowy pas przedni, z blendą łączącą dwa wąskie pionowo ulokowane reflektory. To może być też zapowiedź nowego designu marki i tego, co zaoferują potencjalnie kolejne modele.
Tu warto cofnąć się w czasie o 6 lat. W 2020 roku pokazano "przyszłość marki" w postaci elektrycznego modelu Airflow. Ten jednak, choć był niemal gotowy do produkcji, nigdy nie trafił na rynek. Finalnie projekt wyrzucono do kosza (przepalając kolejne miliony dolarów) i stworzono nową koncepcję - Halcyon.

Ta jednak zderzyła się z obecnymi realiami rynku w USA, gdzie elektryki tracą siłę przebicia i nie są wspierane przez gabinet Donalda Trumpa. W efekcie wprowadzanie takiego samochody na rynek, zwłaszcza przy trudnym klimacie dla takich pojazdów, mija się z celem.
Chryslerowi zostaje więc odgrzewanie Pacifiki i wiara w to, że ten van sprawdzi się na rynku przez kilka kolejnych lat.


