Debiutuje Mitsubishi mocniejsze niż najmocniejszy Lancer Evo. I jest to... ASX

Ma ponad 460 KM i napęd na cztery koła. To nie najnowszy Lancer Evo, który wraca z niebytu, a Mitsubishi ASX VR-e, które czerpie moc dzięki Foxconnowi.

Szukające swojej tożsamości Mitsubishi dobrnęło do tego momentu, w którym gama mocno różni się w zależności od położenia geograficznego. I choć w Europie ASX kojarzy się z autem dla emerytów oraz nowym Renault Capturem, to w Azji i Australii mamy zupełnie inny model. Mitsubishi ASX VR-e trafia na szczyt jego gamy, choć kultowego brzmienia silnika 2.0 Turbo tu nie usłyszymy.

Mitsubishi ASX VR-e to elektryczny crossover z Tajwanu

Na początku trafia na antypody, kusząc Australijczyków dużą mocą. Oczywiście, nie ma tu żadnego zaskoczenia, że auto nie ma wiele wspólnego z japońską produkcją.

Tak naprawdę ASX VR-e to Foxtron Bria, czyli elektryczny crossover zaprojektowany przez technologicznego giganta Foxconn. Tajwański producent jest zresztą przymierzany również do "przejęcia" polskiej Izery.

Może i doczekamy się więc naszego "nowego Evo".

Oczywiście, tylko w kwestii mocy. Tutaj już bazowa odmiana VR-e dostarcza 232 KM oraz 350 Nm, co pozwala na osiągnięcie 100 km/h w 6,8 sekundy.

Mitsubishi ASX VR-e

Mało? Od tego jest wspomniana w tytule wersja GSR. Posiada dwa silniki elektryczne, a więc napęd AWD i łącznie 465 KM. A do tego 700 Nm momentu obrotowego. Setka pęka po 3,9 sekundy, a więc przynajmniej w tej kwestii wielbiciele marki mogą odetchnąć spokojnie.

Tyle, że to auto elektryczne i na emocje bym nie liczył. No chyba, że po drodze do ładowarki, bo Mitsubishi ASX VR-e ma akumulator o pojemności 57,7 kWh, co nie wróży dalekich zasięgów, zwłaszcza przy pełnym wykorzystaniu mocy. Ponoć maksymalnie przejedzie do 400 km, a ładuje się z mocą maksymalną 134 kW. No nie jest to imponująca wartość.

Za to miło, że sportowe tryby pozwalają na regulację rozkładu mocy między 50/50, a 30/70 na tylną oś. To już może coś "obiecywać".

I tylko tyle zostało temu modelowi. Poza tym, że... wygląda nieco lepiej niż ostatnie modele marki (poza Pajero). Niestety, zasługa w tym Pininfariny, która zaprojektowała Foxtrona. Ale, takie ASX moglibyśmy chętniej przyjąć w Europie. Oczywiście, przy odpowiednio skalkulowanej cenie.