Ford stawia na Apple. Nowe modele marki będą korzystały z nadgryzionego jabłka
Ford wykonuje kolejny krok w rozwoju systemów pokładowych. W nowych samochodach elektrycznych Apple Maps stanie się integralną częścią oprogramowania auta. To rozwiązanie wykracza daleko poza możliwości Apple CarPlay.
Przez lata Apple CarPlay pełniło rolę pomostu między smartfonem a samochodem. Standardowe multimedia schodziły na drugi plan, gdyż nakładka ze smartfona zapewniała dostęp do wszystkich kluczowych aplikacji, muzyki i wielu innych funkcji. Ford zamierza jednak pójść o krok dalej - amerykańska marka zapowiedziała głęboką integrację z Apple. W ten oto sposób Apple Maps stanie się natywnym elementem systemu pokładowego nowych samochodów elektrycznych z błękitnym owalem na masce.
Ford stawia na Apple. Przede wszystkim Apple Maps będzie częścią samochodu
Co się tutaj zmieni? Przede wszystkim Apple Maps nie będzie już działało wyłącznie za pośrednictwem Apple CarPlay. Nawigacja będzie zintegrowana bezpośrednio z oprogramowaniem samochodu. Dla porównania: w podobny sposób działa wiele firm, korzystając z nawigacji Google. Tym razem jednak to firma z Cupertino przejmuje rolę dostawcy nawigacji, co jest nowością na rynku.

W ten sposób z Apple Maps skorzysta każdy kierowca. Ford podkreśla jednak, że popularna usługa Apple (czyli CarPlay) pozostanie dostępna dla użytkowników, którzy nadal będą chcieli korzystać z pełnej integracji swojego smartfona z samochodem.
Nawigacja Apple Maps ma wprowadzać wiele funkcji, z których skorzysta każdy nowy Ford
Nowe rozwiązanie ma wykorzystać pełny potencjał Apple Maps. System zapewni informacje o natężeniu ruchu w czasie rzeczywistym, wyznaczy trasę z uwzględnieniem punktów ładowania oraz automatycznie przygotuje akumulator do szybkiego ładowania przed dojazdem do wybranej stacji.
Na tym możliwości nowej nawigacji się nie kończą. Szczegółowe dane mapowe Apple będą wykorzystywane przez system BlueCruise. Mowa tutaj o układzie automatyzacji jazdy na tempomacie, pozwalającym na zdjęcie rąk z kierownicy.
Ford zapowiada, że dzięki mapom Apple jazda bez użycia rąk będzie działała jeszcze sprawniej, zwłaszcza na autostradach. Celem jest umożliwienie płynnego przejazdu od wjazdu na drogę szybkiego ruchu aż do zjazdu bez konieczności ingerencji kierowcy.
Ford tym samym idzie pod prąd z trendami
Strategia Forda wyraźnie różni się od działań innych producentów. General Motors w ostatnich latach zrezygnował z Apple CarPlay i Android Auto, rozwijając własny system oparty na usługach Google. Tesla i Rivian od początku stawiają natomiast na autorskie oprogramowanie, które nie korzysta z rozwiązań Apple ani Google w zakresie integracji smartfonów.
Większość firm sięga jednak po rozwiązania Google. Dlaczego? Przede wszystkim są one dobrze dopasowane do potrzeb rynku motoryzacyjnego. Cała platforma Google Automotive jest bardzo "elastyczna" i daje ogromny potencjał producentom samochodów. Oczywiście ma to swoje plusy, ale niesie ze sobą też wiele wad.
Ford jako pierwszy wchodzi w głębszą integrację z Apple, co pokazuje, że w Cupertino także zmienia się kierunek działania. Jeszcze niedawno ta marka naciskała mocno na rozwój Apple CarPlay Ultra - systemu, który de facto przejmował kontrolę nad całym samochodem. W praktyce jednak, w wyniku "wymiany szeregu danych", kolejne marki wycofały się z adopcji tego rozwiązania. Obecnie tylko Aston Martin ma go na swoim pokładzie.
Mam wrażenie, że Apple może skierować się tutaj w kierunku obranym przez Google. Amerykański gigant może opracować swoją własną "platformę" pod oprogramowanie dla samochodów, która będzie punktem wyjścia dla wielu producentów. Tym samym zacieśni rywalizację z Google i zyska nowe źródła przychodu.
Pierwszy model z nowym oprogramowaniem zadebiutuje w przyszłym roku
Nowa integracja pojawi się wraz z debiutem platformy Universal Electric Vehicle, która stanie się podstawą kolejnej generacji elektrycznych Fordów.
Pierwszym modelem wykorzystującym nowe rozwiązanie będzie średniej wielkości elektryczny pickup. Według zapowiedzi producenta jego cena ma wynosić około 30 000 dolarów, a premierę zaplanowano na przyszły rok.


