Ładny i to byłoby na tyle. Nowego Peugeota 3008 nie da się kupić, jeśli mieszkasz w blokowisku
Jeździ się nim komfortowo, a do tego ma naprawdę fajny design. Ale przez dwie decyzje Stellantisa uważam, że jest to niekupowalny samochód. Nowy Peugeot 3008 ma kiepską ofertę silnikową, a do tego jakże modna linia SUV-a coupé tu się nie sprawdza, bo to po prostu za mały samochód.
Zupełnie serio – nie wiem, co przyświecało projektantom tego samochodu. Mam jakieś takie wewnętrzne poczucie, że nikomu nie przyszło do głowy sprawdzić, jak nowy Peugeot 3008 Hybrid będzie sprawdzać się w krajach o klimacie trochę bardziej surowym niż… no Francja. Albo w krajach, w których nie będzie jedynie fajnym miejskim wozidełkiem dla pracującej mamy z dziećmi, tylko często jedynym autem w rodzinie, i to często takiej rodzinie 2+2. Wypisz, wymaluj: w Polsce.
Peugeot 3008: dużo kosztuje, jest ciasny, ma niezrozumiałą dla mnie ofertę silnikową
Zacznę może od tych silników. Peugeot ma w ofercie dla 3008 silnik elektryczny, podobno to niezły wariant, ale nazwijmy rzeczy po imieniu: Polak elektrycznego Peugeota 3008 nie szuka. Do tego bazowa cena to aż 202 800 zł, więc raczej oczywiste jest, że za te pieniądze każdy pójdzie do Tesli.
Dalej w gamie jest hybryda plug-in. Ma 195 koni mechanicznych i jest niewiele tańsza (!) od elektryka, bo ta wersja startuje od 188 100 zł. Gdzie wady? Wiadomo, wszędzie właściwie. Jeśli mieszkasz w bloku, a samochód stoi pod chmurką (a to przecież w segment przeciętnego Polaka celuje Peugeot), to kupowanie takiego auta nie ma sensu.

I wreszcie na dnie gamy silnikowej jest wersja Hybrid. Francuzi tak ją nazwali, ale to lekka ściema, bo tak naprawdę to po prostu miękka hybryda 1.2. Tak, to następca TEGO silnika Puretech. 145 koni mechanicznych i cena od 162 800 zł. Też dużo.
Powiedziałbym, że to jest jedyna słuszna wersja, ale… nie podobała mi się
A dokładniej: nie podobała mi się już od pierwszych dziesięciu metrów w tym samochodzie. Importer miał bowiem tego pecha, że mój test Peugeota 3008 wypadł na przełomie stycznia i lutego. Podczas fali mrozów. Efekt? Auto odbierałem przy mniej więcej minus dziesięciu stopniach Celsjusza, kiedy było "wystane" na mrozie. Wychłodzone.
Jak mniemam, we francuskim Sochaux, mieście obdarzonym znacznie łagodniejszym klimatem niż Warszawa, gdzie jest produkowany nowy Peugeot 3008, nikt tego nie zauważył, ale kultura pracy tego silnika na mrozie kompletnie nie istnieje.
Nie pamiętam, kiedy jechałem nowym fabrycznie autem, które w takich warunkach zachowuje się tak źle. Pomijam już trudności oprogramowania z dostosowaniem biegu i obrotów do prędkości jazdy, ale wibracje we wnętrzu auta (związane też zapewne w trudnościami softu) przypominały mi tylko silniki wysokoprężne sprzed ćwierćwiecza. Kierownica dosłownie cała drżała.
I nie jest tak, że problem ustępuje po kilometrze. Do domu miałem tych kilometrów dziesięć – i sytuacja się nie poprawiła.
Poprawiła się… dopiero na drugi dzień. Samochód po nocy w garażu (13 stopni na plusie) robił już zupełnie inne wrażenie. Tylko… co z tego? Oczekuję, że nowy samochód za tyle pieniędzy będzie przyjemny w eksploatacji w każdych warunkach. Okej, wiem, że zimowe warunki rządzą się swoimi prawami, ale Peugeot 3008 z silnikiem 1.2 MHEV wypada zdecydowanie poniżej przeciętnej w tej kwestii.
Long story short: jeśli mieszkasz w bloku, a samochód co noc się wychładza na ulicy, to według mnie nie istnieje wersja Peugeota 3008, która się dla ciebie nadaje. Elektryk, PHEV – wiadomo. Ale ten 1.2 przez kilka zimowych miesięcy w roku codziennie rano po prostu będzie cię irytować. I po co to komu?
Peugeot 3008 Hybrid: design ewidentnie był ważniejszy od praktyczności
Nie będę ściemniać – jak to się modnie mówi, design 3008 mnie "robi". Z zewnątrz jest to po prostu piękne auto, jak na crossovera tej wielkości, nawet ta dziwnie długa maska (zwłaszcza że schowano tam karton mleka) mi się podoba. To ładne auto, a Peugeot z biegiem lat wymyśla coraz to nowy sposób na zaszycie w designie tych lwich kłów i wychodzi mu to świetnie. Oczywiście chodzi mi o kształt świateł do jazdy dziennej.

Środek też jest fajny, choć momentami – jak to w Peugeocie – przekombinowany. Świetny jest ekran ponad kierownicą, który tradycyjnie dla tej marki jest umiejscowiony ponad jajowatą i małą kierownicą, a ma zastępować wyświetlacz HUD.
I nawet to się udaje, ale zauważam, że ten piękny ekran (to serio jeden długi ekran, a nie dwa obok siebie) nie jest dostępny w każdej wersji wyposażenia. W bazowej Allure, która i tak jest droga, jest... o tak:
Wnętrze Peugeota 3008 w bazowej wersji. Zrzut ekranu z konfiguratora producenta.
Zwracam też uwagę, że nie ma w niej i-Toggles, czyli tego paska z konfigurowalnymi, dotykowymi kaflami. Z i-Toggles ergonomia w tym aucie i tak jest średnia, ale bez pewnie jest jest już dramatyczna. Wszystkiego trzeba szukać w kiepskim menu na ekranie multimedialnym.
W każdym razie – montaż jest naprawdę dobry, a materiały w większości przyjemne w dotyku. Całość pewnie miejscami jest przekombinowana, jak panel z guzikami na drzwiach kierowcy. Jest odchylony "w prawo do dołu", przez co używanie go jest po prostu niewygodne.
No ale, to Peugeot. Jak go kupujesz, to znaczy że ci się to podoba.
Peugeot 3008 Hybrid. Nie podoba mi się za to ciasnota w kabinie
Z jakiegoś powodu Francuzi uznali, że sylwetka SUV coupé to najlepszy wybór. Dla takiego w gruncie rzeczy niewielkiego crossovera. Ale wiecie, to nie jest tak, że macie wybór. Nie – to jedyna dostępna wersja.
A 3008 nie jest dużym autem. Mam 183 centymetry i jeśli ustawię fotel kierowcy pod siebie, to z przodu jest okej. Jednak z tyłu jest mi po prostu ciasno, a do tego włosami szoruję po podsufitce. Do tego mocno ograniczona jest przestrzeń w bagażniku. Ten niby ma 520 litrów, ale jakoś tego nie widać optycznie. Do tego mocno opadająca linia dachu utrudnia przewożenie walizek.

I pomyśleć, że pierwszy 3008 był naprawdę obszernym autem. Ale przyznaję jeszcze raz, to ładne auto.
Na pocieszenie: jak Peugeot 3008 Hybrid nie jest zamrożony, jeździ się nim przyjemnie
W środku jest w miarę cicho, a zawieszenie sprawnie tłumi nierówności. Jest dokładnie tak, jak powinno być we francuskim, rodzinnym aucie.
Nie irytował mnie też układ kierowniczy. Oczywiście to żaden sportowiec, ale miałem wrażenie kontroli nad sytuacją na drodze. Może to zasługa poręcznej kierownicy, ale w każdym razie: podobało mi się.
Przyspieszenie do 100 km/h to wystarczające 10,2 sekundy, a prędkość maksymalna to zbędne 201 km/h. I okej, dynamika przy czterech osobach na pokładzie może nie zachwyca, ale jak dla mnie to da się żyć z tym autem. Albo zrobiłem się stary i mi już mało przeszkadza, nie wiem.
Hej Stellantis, może jakaś obniżka cen?
Martwi mnie jeszcze cennik tego samochodu. O wysokich bazowych cenach poszczególnych wersji tego samochodu wspomniałem już wcześniej. Nie będę się nad tym ponownie rozwodził.
Ale chcę zakończyć ten test konkretnym zdaniem: Peugeot 3008 ma za mało argumentów, żeby być tak wyceniony. Choćby francuska konkurencja w postacie Renault ma w swojej ofercie jakiś miliard małych SUV-ów. Od Symbioza, przez Arkanę, aż po Australa, i one wszystkie są zdecydowanie lepiej wycenione.
Elektryczny Scenic też jak coś.


