Pierwszy test: Skoda Epiq 55, czyli auto z trudnym zadaniem. Udane, ale ma mocną konkurencję

Skoda Epiq ma być tania, praktyczna i przyjazna. Dwie ostatnie cechy są jej wyróżnikiem, ale cena pozostaje problematyczną kwestią. Czy jest to samochód godny uwagi? Sprawdziłem go na drogach Austrii i Niemiec i znam odpowiedź na to pytanie.

Po pierwsze: ma być przyjazna cenowo. Tak zapowiadano ten samochód w momencie, w którym Czesi ujawnili swoje plany na kolejne lata. Skoda Epiq miała oferować praktyczność w przystępnej kwocie. Poza tym kluczowa była tutaj także przestrzeń i sensowna wydajność. Aby osiągnąć ten cel grupa Volkswagena wzięła na warsztat platformę MEB i w zasadzie "opracowała ją na nowo", tworząc wersję MEB+.

Zmian tutaj nie brakuje, gdyż moc trafia na przednią oś, akumulatory są mniejsze, a sama architektura prostsza. To oczywiście miał być jeden z elementów wpływających na obniżenie ceny.

Na tej platformie powstają cztery auta: Volkswagen ID. Polo i Cupra Raval oraz Volkswagen ID. Cross i Skoda Epiq. Jak sami widzicie mamy więc dwie pary bliźniaków: hatchbacki i crossovery. Epiq ma mieć twarz uniwersalną, stawiającą właśnie na pierwszym miejscu cenę i przestrzeń. Tylko czy faktycznie to osiągnięto?

Skoda Epiq 55 w pierwszym teście. Na żywo wygląda bardzo dobrze

A pisząc "bardzo dobrze", mam na myśli "po prostu przyjemnie". Lubię Skody. Lubię prosty design tej marki, lubię brak udziwnień i stawianie na funkcję, a nie na formę. A akurat design Modern Solid formę ewidentnie uwydatnia.

Prosta sylwetka nadwozia zyskała więcej kantów, pas przedni ma nową formę z ciekawie zaprojektowanymi światłami, a pudełkowaty tył pasuje do charakteru czeskiej marki. Są też klasyczne klamki (bez udziwnień!), ładne felgi i kilka wyróżników z wycięciami w przednim i tylnym zderzaku na czele.

Skoda Epiq 55 recenzja test

Jest to też dość "kompaktowy" samochód, zwłaszcza jak na przedstawiciela segmentu B. Ma 4,17 metra długości i 2,6 metra rozstawu osi. Wciąż pozostaje więc w gabarytach typowych dla miejskich pojazdów, ale jednak w środku zbliża się do większych samochodów. I tu pojawi się pewien "problem", o czym jednak za chwilę.

Wnętrze jest kapitalne. To klasyczna Skoda, w której poprawiłbym tylko dwie rzeczy

Jeśli jeździliście Elroqiem lub Enyaqiem, to w Epiqu poczujecie się jak w domu. Koncepcja jest niemal identyczna, jedynie postawiono na bardziej "kanciaste" kształty kokpitu. Za dwuramienną kierownicą kryje się 5,3-calowy ekran zegarów, a nad deską króluje 13-calowy wyświetlacz multimediów.

Pod nim znajdziecie fizyczne przełączniki odpowiadające za kluczowe funkcje i półkę z ładowarką indukcyjną. Nie zabrakło też uchwytów na napoje i półki pod konsolą centralną. Bardzo duży i głęboki jest również schowek w podłokietniku.

Zacznę od tego, co bym poprawił. Po pierwsze, Skoda Epiq wciąż ma felerny dotykowy "pasek" do sterowania głośnością, ukryty pod ekranem. Wiem, że na kierownicy jest rolka (na szczęście), ale i tutaj można było postawić na pokrętło - tym bardziej, że takie rozwiązanie jest w Volkswagenie ID. Cross.

Po drugie, brakuje mi osobnych przycisków do regulowania temperatury. Ta funkcja na szczęście jest "na wierzchu" w multimediach, niemniej wymaga smyrania (i brudzenia) wyświetlacza.

Skoda Epiq 55 recenzja test

W Epiqu postawiono na nowe tworzywa (jasne, przyjemne w dotyku). Boczki drzwi z przodu pokrywa o dziwo miękki plastik, podobnie jak i deskę rozdzielczą. Za to należy się ogromny plus. Ta jasna część konsoli centralnej przypomina zaś w dotyku ceratę, ale jest za to zmywalna i nieco rozjaśnia kokpit.

Widoczne na zdjęciach pomarańczowe wstawki to elementy z... druku 3D

Czesi stawiają tutaj na opcję "zrób to sam". Możecie pobrać gotowe pliki, które udostępnia marka i wydrukować je/zlecić druk konkretnych dodatków - uchwytów, mocowań, klipsów czy organizerów. To bardzo fajny patent, który pasuje do tego samochodu.

Debiutują tutaj całkowicie nowe multimedia, które bazują na Androidzie

Choć na pierwszy rzut oka mogą wyglądać niemal jak dotychczasowy system, to jest to całkowicie nowe rozwiązanie. Zaletą przesiadki na Androida jest integracja z zewnętrznymi aplikacjami, które mogą być zainstalowane w samochodzie. Mowa tutaj m.in. o różnych mapach, Spotify, Tidalu czy nawet grach.

Sam system jest bardzo logicznie zaprojektowany, ma wiele praktycznych skrótów (np. możecie na lewej belce podpiąć najczęściej używane opcje) i przede wszystkim ekspresowo działa. A to jest najważniejsze.

Przestrzeń robi dobre wrażenie

Mam 185 cm wzrostu i komfortowo siadam nie tylko z przodu (fotel jest przyjemny, wygodny i dobrze sprawdza się w długiej trasie), ale także z tyłu. Nie mam tutaj wielkiego zapasu miejsca na nogi, ale nie wciskam ich w oparcie poprzedzającego fotela. A to jest ważna rzecz.

Bagażnik także Was nie rozczaruje: ma 475 litrów pojemności i skrywa ogromną skrytkę pod podłogą. Dodatkowo mamy jeszcze tutaj mały schowek pod maską, który pomieści zwinięty kabel AC.

Jak jeździ Skoda Epiq 55? W moje ręce trafiła wersja z większym akumulatorem

A to oznacza 52 kWh do wykorzystania i 211 KM pod prawą nogą. Czesi deklarują ponad 450 kilometrów zasięgu, a ładowanie odbywa się z mocą do 105 kW. Na papierze wygląda to całkiem nieźle, zwłaszcza jak na segment B. A jak jest w praktyce?

Pierwsze jazdy Skodą Epiq odbywały się w specyficznym otoczeniu. Z lotniska w Monachium ruszyłem autostradą w kierunku Austrii, celując w przełęcze prowadzące do Innsbrucku. Znam tę trasę na wylot, więc wiedziałem, że będzie w niej mało "miejskiej" jazdy, za to nie zabraknie odcinków autostradowych i krętych górskich serpentyn.

Na niemieckim autobahnie Epiq radzi sobie zaskakująco dobrze. 211 KM sprawnie go rozpędza, a przy 130-140 km/h zużywa około 23 kWh energii. Tym samym w takich warunkacj dostajemy około 230-250 kilometrów zasięgu. Niewiele, ale nikt cudów nie oczekiwał.

Skoda Epiq 55 recenzja test

W górach zaś pozwoliłem sobie na zabawę z rekuperacją i "ecodrivingiem". Odzyskiwanie energii działa tutaj w prosty sposób - mamy tryb B, który oferuje opcję standard i high. Jest to też funkcja "one box", pozwalająca na zatrzymanie auta do zera bez użycia hamulca. Na płaskich odcinkach wzdłuż rzek Epiq przy 90-100 km/h zużywał około 12 kWh energii. Dłuższe zjazdy i jazda z "żeglowaniem" pozwoliła mi osiągnąć rekordowo 9,6 kWh zużycia energii, a z całej trasy liczącej 200 kilometrów średnia sięgnęła 14,6 kWh. To dobry wynik.

Zakładam więc, że w mieście Skoda Epiq będzie oszczędna - a to jest tutaj najważniejsze

Jakby nie patrzeć czeska nowość ma być samochodem "do miasta i w jego okolice", a nie długodystansowcem. Niestety, elektromobilność bardzo ogranicza sposób użytkowania takiego pojazdu - skromny zasięg jest jednak przeszkodą, choć dla chcącego nic trudnego.

Jest to też samochód, który cieszy właściwościami jezdnymi. Nisko położony środek ciężkości zapewnia stabilność, układ kierowniczy jest bardzo naturalny, a w zakrętach można czuć się pewnie. Jeździłem na mniejszych kołach (te czarne ze zdjęć) i resorowanie nie pozostawiało zbyt wiele do życzenia.

Za to osoby, które dostały egzemplarze na największych felgach (19-cali) krytykowały już nieco ograniczony komfort. Tym samym wybór jest prosty: jeśli ma być przyjemnie, to stawiacie na mniejsze koła.

Widzę tutaj jeden problem: cenę i pozycjonowanie

Skoda Epiq jest odpowiednikiem Kamiqa - a jej cennik zaczyna się tam, gdzie Kamiq występuje już w sensownym wariancie. Obecnie w promocji najtańszy model wyceniono na 112 900 złotych. Póki co jednak nie da się go zamówić: ma mniejszy akumulator (38,5 kWh) i 116 KM.

Wersja Epiq 55, czyli testowana, z wyposażeniem Essence, kosztuje już 139 600 złotych w promocji i ponad 145 000 złotych w standardowej ofercie. A egzemplarz, którym jeździłem, to wydatek rzędu 165 000 złotych.

Rozmawiałem o tych cenach z osobami, które mają już auta elektryczne i wszyscy odpowiedzieli tak samo: różnica pomiędzy topowym Epiqiem i bazową Skodą Elroq stała się znikoma (Elroq ma mniej mocy, 190 KM, ale większy akumulator, ok. 60 kWh). Tam jednak jest więcej przestrzeni, a ładowanie odbywa się z nieco wyższą mocą. Wymiary też nie są na tyle większe, aby użytkowanie takiego samochodu w mieście było trudne.

Oczywiste jest to, że osiągnięcie ultra niskich cen przy europejskiej produkcji jest trudne. Pokuszę się jednak o stwierdzenie, że przy Epiqu poprzeczkę ustawiono odrobinę zbyt wysoko. W Polsce, bez dopłat i ulg, nie spodziewałbym się świetnych wyników sprzedaży - przynajmniej na tę chwilę (choć wsparciem dla Skody mogą być ceny paliw).

Nie zmienia to jednak jednego: Skoda Epiq, jako samochód, jest bardzo udana

Prosta, praktyczna, ładna. Przestronna i nowoczesna, do tego dobrze wyposażona. Doszlifowałbym kilka kwestii związanych z ergonomią i byłby to przepis na perfekcyjnego prostego elektryka.

A rola tego samochodu nie jest łatwa. Dla niektórych Epiq będzie punktem wejścia w świat elektromobilności. Inni zapewne postrzegają w niej drugi samochód w rodzinie. Tym samym czeski crossover (z Pampeluny w Hiszpanii) musi pogodzić wiele potrzeb. Robi to dobrze, ale przy cenach... warto dokręcić śrubę.