Rolls-Royce idzie w prąd. W planach jest wielki SUV, oraz jeszcze cichszy Phantom

Stulecie Phantoma było spektakularne. Ale pora myśleć o tym, co będzie w kolejnych latach. A Rolls-Royce planuje spore zmiany. Nastąpi elektryfikacja.

Pierwszy elektryczny Rolls-Royce, czyli Spectre, dobrze przyjął się na rynku i to mimo tego, że klienci brytyjskiej marki wcale nie są fanami elektromobilności. Ale elektryczne coupe ma swoje mocne strony i najwyraźniej pozwala śmiało myśleć o kolejnych modelach. Już niedługo ta słynna marka zaprezentuje nam nowości na prąd. Jedna z nich będzie ciekawa. I mam podejrzenie, gdzie patrzą marketingowcy Rollsa.

Nowy Rolls-Royce będzie elektrycznym SUV-em

Nie spodziewaliście się, prawda? Ale ten samochód przechodzi już testy w zamaskowanej formie. Koledzy z autoblog.com przyłapali auto w Szwecji, podczas zimowych testów. To będzie naprawdę duży samochód. Wygląda na to, że auto, które miało pierwotnie zastąpić popularnego (jak na Rolls-Royce'a) Cullinana, będzie uzupełnieniem oferty. Zamaskowany SUV wygląda na "gotowy do produkcji", jeśli chodzi o stronę wizualną. I wygląda dość... ciekawie. Przyznam, że jestem ciekaw jak styliści wybrną z tej bryły. Auto jest dłuższe od SUV-a, którego znamy już z ulic, ale i od niego niższe. Wygląda bardziej jak wielkie kombi, albo Range Rover na opuszczonym nadwoziu. Na pewno jednak pozostanie klasycznie kanciaste.

Rolls-Royce

Auto ma bazować na standardowej platformie Rolls-Royce'a, bo tylko ona zapewni odpowiedni komfort jazdy oraz właściwości. Możemy być jednak pewni, że duży i znacznie cięższy SUV będzie potrzebował zupełnie innej architektury elektrycznej niż Spectre. Być może auto otrzyma silniki oraz baterię z nowej generacji elektryków z Monachium, czyli będzie miało coś wspólnego z BMW iX3. Miałoby to sens, bo samochód ma potężny akumulator i jest bardzo wydajny oraz potrafi się szybko ładować. Wiemy doskonale, że elektryczne Rolls-Royce'y nie służą do pokonywania długich tras, ale tutaj moglibyśmy mówić o ok. 400 - 500 km realnego zasięgu.

To nie koniec. Brytyjska marka planuje też zelektryfikować swój model flagowy, czyli Phantoma. Ten model zobaczymy pewnie dopiero w 2028 roku. Nie jest też jasne, czy zastąpi on V12, czy do niego dołączy. Jeśli miałbym stawiać na to jakieś pieniądze, to na drugą opcję. W tym aucie jednak wszystko musi być dopracowane perfekcyjnie.