Test

TEST: Z gniazdka ładowana, spalinami wspomagana. Kia Niro Plug-In Hybrid

Kia Niro Plug-In Hybrid XL

Możesz mieć hybrydę lub hybrydę ładowaną z gniazdka. Możesz też kupić wersję, którą naładujesz wyłącznie z gniazdka. Kia daje wybór i to największa zaleta modelu Niro.

Dla każdego znajdzie się więc coś dobrego. Od razu przyznam, że bardzo lubię ten samochód. Jest praktyczny, przestronny, wygląda całkiem nieźle, a w wersji z napędem hybrydowym zużycie paliwa bardzo cieszy. Co prawda nie jest ono tak niskie jak na przykład w hybrydach Toyoty, ale wyniki serwowane przez Niro i tak przebijają na głowę zwykłe spalinowe auta. Ciekawostką jest fakt, że samochód ten można kupić w trzech wersjach. Poza wspomnianą klasyczną hybrydą jest też odmiana w pełni elektryczna, która właśnie wkracza na rynek, oraz testowana przeze mnie hybryda typu plug-in. Jak sprawdza się taka wersja w codziennej eksploatacji?

Test niestandardowy

Muszę przyznać, że Kia Niro Plug-In Hybrid nie miała ze mną lekko, bowiem sprawdziłem ją nie tylko w mieście, ale i podczas dość długiej podróży. A tutaj jak wiemy wady napędu PHEV pojawiają się najszybciej. Zacznijmy jednak od podstaw, czyli od samego samochodu. Wizualnie wersja ta niczym nie różni się od klasycznej hybrydy w topowym wydaniu. Jedynym wyróżnikiem jest klapka skrywająca gniazdo do ładowania, którą ulokowano na lewym przednim błotniku. Poza tym uwagę zwracają małe, 16-calowe felgi, mające na celu zmniejszenie oporów powietrza. Obuto je oczywiście w opony o niskich oporach toczenia, tak więc jest to zestaw iście ekologiczny.

Ekologia nie wyklucza za jednak bogatego wyposażenia, wszak coś musi podjadać prąd z baterii. W prezentowanym aucie (wersja XL) pojawiła się skórzana tapicerka, elektrycznie sterowane okno dachowe i dodatkowy pakiet systemów bezpieczeństwa, z funkcją powiadamiania służb po wypadku. W standardzie otrzymujemy z kolei światła LED z przodu i z tyłu, 7-calowy ekran komputera pokładowego w zestawie zegarów, klimatyzację automatyczną, wentylowane i podgrzewane fotele czy grzaną kierownicę.

Jedną z największych zalet Niro jest przestrzeń. Choć auto z zewnątrz ma dość kompaktowe wymiary, to w środku zdecydowanie tego nie czuć. Ilość miejsca z przodu i z tyłu jest więcej niż zadowalająca i pozwala na komfortowe podróżowanie czterem rosłym osobom. Kufer, który mieści 421 litrów według danych technicznych, jest ustawny i w zupełności wystarczy do przewiezienia dwóch większych walizek lub innych bagaży. Awaryjnie można złożyć kanapę i powiększyć przestrzeń do 1425 litrów, co jak na hybrydę plug-in jest świetnym wynikiem.

Doskonale przemyślano bowiem kwestię ulokowania baterii. Nie ogranicza ona nijak przestrzeni bagażowej bądź dla pasażerów, gdyż zamontowano ją częściowo w miejscu koła zapasowego, a częściowo pod autem. W efekcie Niro zachowuje praktyczność wersji hybrydowej, czego na przykład nie można powiedzieć o Toyocie Prius Plug-In.

Zacznijmy od typowo miejskiej eksploatacji, gdzie najważniejszy jest zasięg „na prądzie”. Ten element zawodzi w wielu hybrydach plug-in, zwłaszcza przy niższych temperaturach. Z deklarowanych 30-50 kilometrów najczęściej zostaje raptem połowa dystansu. W Kii Niro ciężko jest jednak dokładnie to zweryfikować, gdyż system hybrydowy niekiedy automatycznie załącza silnik na kilka-kilkanaście sekund, aby podładować lub wesprzeć zasilanie elektryczne. W efekcie osiągnięcie „zerowego” zużycia jest bardzo ciężkie, ale Niro Plug-In Hybrid w takim lekko mieszanym trybie realnie pokonuje do 45 kilometrów – a przynajmniej tyle udało mi się przejechać.

W trybie hybrydowym auto zdecydowanie chętniej wykorzystuje silnik spalinowy, choć mając pełną baterię stara się ograniczać jego użycie do najpotrzebniejszych momentów. Zresztą kierowca ma do wyboru tylko dwa ustawienia – hybrydowy i elektryczny. Zdecydowanie brakuje tutaj funkcji doładowywania baterii, na przykład podczas jazdy, ale o tym za chwilę.

Jak zatem wygląda miejskie zużycie paliwa? Przy naprawdę delikatnej i przemyślanej jeździe z pełną baterią wyniki rzędu 1,6-2,8 litra nie są żadnym wyzwaniem. Nawet dynamiczna i mało sensowna jazda pozwala na uzyskanie wartości niższych niż pięć litrów, co jest zadowalającym wynikiem.

Rozładowana bateria – niemały problem

Schody zaczynają się w momencie, w którym ilość prądu w baterii spada w zasadzie do zera. Wtedy cały elektryczny czar pryska z auta, a Kia staje się dość paliwożernym „spalinowcem”. Tutaj właśnie kłania się tryb ładowania, którego na dłuższą metę bardzo brakuje. Niro Plug-in w trakcie jazdy wspiera się silnikiem elektrycznym, aby poprawić dynamikę. Na papierze samochód ten, podobnie jak standardowa hybryda, oferuje 141 KM. W praktyce jednak dynamika przy pełnej baterii jest tutaj zdecydowanie lepsza, co ułatwia wyprzedzanie i dynamiczne przyspieszanie.

Niro Plug-In nie przepada za długimi podróżami. Gdy z baterii uleci cały prąd auto staje się nie tylko zdecydowanie wolniejsze, ale też i bardziej paliwożerne. Najlepszym przykładem jest pomiar zużycia paliwa przy 140 km/h. Przy naładowanej baterii Niro konsumuje 6,4 litra na sto kilometrów, zaś przy rozładowanej już 7,9 litra na sto kilometrów. To samo tyczy się jazdy miejskiej – przy naładowanej baterii wspomniany wcześniej wynik 1,6-2,8 litra jest łatwy do osiągnięcia, zaś przy „pustej” wzrasta do 4-5 litrów.

Idealne auto do miasta?

Kia Niro Plug-In Hybrid najlepiej sprawdza się więc podczas miejskiej eksploatacji, gdy mamy możliwość ładowania auta w domu i w miejscu pracy. Wówczas jeden zbiornik paliwa może wystarczyć nawet na miesiąc, patrząc na bardzo ograniczone zużycie paliwa. Zadowalająca dynamika jak i przestronne wnętrze pozwalają z kolei na komfortowe przewożenie ludzi i większych bagaży. Moim zdaniem w tym aucie jest doskonały potencjał na taksówkę, właśnie ze względu na wspomniane walory.

Niestety, ze względu na specyfikę polskiego rynku, Niro Plug-In Hybrid nie jest najbardziej kuszącym wyborem. Dlaczego? Oczywiście ze względu na specyficzne ulgi oraz problemy z ładowaniem. Wersja elektryczna, e-Niro, oferuje duży zasięg, a jej cena jest naprawdę dobra jak na pełnoprawne elektryczne auto. Klasyczne hybrydowe Niro z kolei oferuje niewiele gorsze zużycie paliwa, a jednocześnie nie wprowadza problemu z ładowaniem. Wersja Plug-In Hybrid trafi więc w gusta osób, które faktycznie mają możliwość ciągłego ładowania baterii i korzystania z potencjału zainstalowanej mocniejszej jednostki elektrycznej.

Zalety:
  • duża ilość miejsca we wnętrzu
  • niskie zużycie paliwa przy naładowanej baterii
  • przestronny bagażnik
  • rozsądna cena
Wady:
  • dynamika, która zdecydowanie pogarsza się przy rozładowanej baterii
  • ograniczony zasięg przy niskich temperaturach
  • mało korzystne ulgi w Polsce

Podsumowanie

Kia Niro to jedna z najlepszych hybryd na rynku. Przestronna, komfortowa i nie wnosząca wielu wad aut na prąd. Mamy tutaj pełnoprawny bagażnik i dużo miejsca na tylnej kanapie. A klienci mogą dowolnie wybrać jedną z trzech wersji, co ułatwia dopasowanie auta do własnych potrzeb.

Dyskusja

komentarzy

Dane techniczne
Dane techniczne producentaKia Niro PHEV
Silnikbenzynowy, R14, 16 zaw., + elektryczny
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni
Pojemność1580 cm³
Moc maksymalnasystemowa: 104 kW (141 KM) przy 5 700 obr/min
Maks. moment obrotowy265 Nm przy 1 000 - 2 400 obr/min.
Skrzynia biegówautomatyczna, sześciobiegowa, dwusprzęgłowa
Napędprzedni
Zawieszenie przódkolumny MacPhersona
Zawieszenie tyłbelka skrętna
Hamulcetarczowe went./tarczowe
Opony205/60R16
Bagażnik / po złożeniu siedzeń324 / 1 322 l
Zbiornik paliwa43 l
Typ nadwoziacrossover
Liczba drzwi / miejsc5/5
Wymiary (dł./szer./wys.)4355/1805/1545 mm
Rozstaw osi2700 mm
Masa własna /ładowność1519/481 kg
Masa przyczepy / z hamulcem600/1300 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie1,4
Emisja CO231 g/km
Prędkość maksymalna172/120 (elektryczny) km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h10,8 s
Gwarancja mechaniczna7 lat lub 150 000 km
Gw. perforacyjna /na lakier12 lat / 3 lata
Cena wersji podstawowej(NIRO Plug in Hybrid M) 127 900 zł
Cena wersji testowej148 400 zł
Cena egz. testowego161 300 zł