To już oficjalne. Mercedes-AMG C63 znika z oferty. Zastąpi go nowy model z R6

Hejterzy Mercedesa otwierają szampana z radości. Inni, pewnie też się cieszą. Mercedes-AMG C63 oficjalnie został skasowany. Nie oznacza to jednak końca szybkich "C-klas".

Ta informacja do tej pory była niemal pewna, ale niepotwierdzona. Teraz Mercedes oficjalnie przyznaje, że hybrydowa odmiana AMG staje się historią. Historią, która miała zmienić postrzeganie sportowych Mercedesów. I nie wytrzymała zderzenia z rzeczywistością. O dziwo, Mercedes-AMG C63 przynajmniej oficjalnie nie znika z powodu braku zainteresowania. Ponoć trudno było hybrydowy silnik dostosować do normy Euro 7. Przyznajcie jednak, że brzmi to poniekąd absurdalnie, bo bo konfiguracja dwulitrówki z hybrydą plug-in miała być właśnie ekologicznym listkiem figowym, który zapewniał ciągnąć mocnych Mercedesów.

Ale prawda jest taka, że ludzie też nie do końca przekonali się do tego modelu. Częściej na ulicy widzę C43 niż topowy model.

Mercedes-AMG C63 stanie się teraz C53

I to jest trochę smutne, że finalnie najbliższy lifting klasy C zakończy erę tej nazwy, wprowadzonej w 2007 roku.

Nowy Mercedes będzie nazywał się C53, i niestety, nie dostanie silnika V8. Choć, jak się wszyscy domyślali, taka jednostka się tam mieści.

Mercedes-AMG C63

Pod maskę klasy C, a potem zapewne również GLC, trafi oczywiście silnik z modelu CLE 53. To rzędowa sześciocylindrówka z doładowaniem, pozbawiona układu hybrydowego, poza wspomaganiem "miękkiej hybrydy". Silnik M256 osiąga 449 KM i dodatkowo wspiera się 23-konnym silnikiem układu mHEV. Trudno powiedzieć, czy takie parametry pozostaną w klasie C. Byłoby to mniej niż w pierwszej C63 AMG, z jednostką 6,2 V8.

Sądzę, że Mercedes może popracować trochę nad tą jednostką, bo spadek mocy będzie znaczny względem ustępującego modelu. Niemniej, ważny będzie też spadek masy. Sam silnik oczywiście jest cięższy, ale pozbawiony dużej baterii oraz napędu elektrycznego Mercedes-AMG C53 powinien być lżejszy niż dotychczasowy model. Uważam, że jakimś cudem uda się stworzyć auto, które będzie miało ok. 100 KM więcej niż w CLE 53.

Samochód powinniśmy poznać w drugiej połowie roku, kiedy Mercedes zapowie facelifting swojego modelu klasy średniej. Na rynku realnie pewnie poczekamy do 2027 roku, podobnie jak w modelu GLC.