Za kierownicą Jaecoo 8 SHS pokonałem 800 kilometrów. Oto cztery kluczowe rzeczy, które musisz o nim wiedzieć
Do modeli oznaczonych cyframi 5 i 7 dołącza Jaecoo 8 SHS. Największy SUV tej chińskiej marki ma imponować wydajnością, przestrzenią i stosunkiem wyposażenia do ceny. Jak jest w rzeczywistości? Pokonałem nim 800 kilometrów w trasie i znam odpowiedzi na kluczowe pytania.
Omodę 9 i Chery Tiggo 9 znacie już doskonale. Do tego towarzystwa dołączył właśnie "trzeci z rodziny", czyli Jaecoo 8 SHS. Nie jest tajemnicą, że te samochody dzielą platformę, architekturę i napęd. Oferują jednak to wszystko w zupełnie innym opakowaniu. Nowicjusz ma łączyć praktyczność, rodzinny charakter i przyjemny "masywny" wygląd z dobrą ceną. Brzmi to kusząco?
Dla wielu osób z pewnością tak będzie. Jaecoo jest przekonane, że w ich ofercie debiutuje idealny "długodystansowiec". Z tego powodu prezentację zorganizowano w dość nietypowy sposób - wręczono nam kluczyki i wyznaczono 800-kilometrową trasę do pokonania.
I nie były to wyłącznie autostrady. Chińska marka chciała pokazać możliwości tego samochodu na różnych drogach. Jak więc wypadło Jaecoo 8 SHS?
Po pierwsze, Jaecoo 8 SHS jest zaskakująco dojrzałym samochodem. Nie oczekuj jednak ideału
Przyznam szczerze, że wizualnie prezentuje się całkiem nieźle. Mówimy tutaj o naprawdę wielkim samochodzie, bo liczącym ponad 4,8 metra długości i 2820 mm rozstawu osi. Tym samym jest to samochód grający mniej więcej w tej samej lidze, co Volkswagen Tayron - i tak można go pozycjonować.

W praktyce jednak parkując Tayrona obok J8 zauważycie, że niemiecki samochód zdaje się być... mniejszy. Nie wiem, czy to kwestia kanciastej bryły Jaecoo, czy po prostu masywności nadwozia. Na żywo ten samochód zdaje się być gigantem, niestety na malutkich kołach. Ukryte głęboko w nadkolach felgi giną w tej sylwetce.
Wnętrze budzi u mnie najwięcej zastrzeżeń. Nie z powodu przestrzeni, bo ta imponuje, a za sprawą swojego wyglądu. Mamy tutaj miks rozwiązań, które znacie np. z Omody 5 i Chery Tiggo 7 (multimedia, kierownica, zegary) z kokpitem inspirowanym Mercedesem GLE.
Czy to źle? Cóż, jak podglądać, to liderów. Prawda jest jednak taka, że ten kokpit wygląda po prostu... staro. Do tego centralny ekran jest dość daleko od kierowcy, a dotykowe przełączniki na konsoli środkowej działają swoim własnym życiem.
Starsze multimedia "ukrywają" też panel klimatyzacji (Omoda 7 ma to znacznie lepiej rozwiązane) i są mniej intuicyjne w obsłudze. Nie wiem, czy to kwestia starszej konstrukcji czy po prostu prostszego projektu, ale są tutaj elementy, które trochę rozczarowują.
Po drugie, za 219 900 złotych dostajesz bardzo dużo przestrzeni. Tu Jaecoo 8 ma się czym pochwalić
Znowu jest to jednak przestrzeń z zastrzeżeniami. Na przykład siadając z przodu zauważycie, że za kierownicą ciężko jest znaleźć idealną pozycję. Siedzi się tutaj bardzo wysoko (mając 185 cm wzrostu podziwiam w dużej mierze podsufitkę), a zakres regulacji kierownicy jest bardzo mały. Za to duży minus.

Z tyłu mamy zaś ogrom przestrzeni. Kanapa jest świetnie ukształtowana i ma regulowane pod kątem pochylenia oparcie. Na nogi miejsca nie zabraknie, a skrajne siedziska posiadają podgrzewanie i wentylację. Z przodu też oczywiście są takie udogodnienia.
Bagażnik Jaecoo 8 w wersji 5-osobowej ma ponad 728 litrów pojemności. Jest ustawny, ale zapomnijcie o chowaniu rzeczy pod podłogą. Nie ma tam na nic miejsca, więc przykładowo kabel AC trzeba wozić pomiędzy bagażami (o ile go potrzebujecie).
Tu wspomnę też o jakości kokpitu. Tworzywa są dobre i naprawdę solidnie je zmontowano. Nic nie skrzeczy i nie irytuje, a kluczowe miejsca wyłożono miękkimi plastikami.
Po trzecie, Jaecoo ma bardzo wydajny napęd. W trasie zużywa rozsądną ilość paliwa
Wiele osób obawia się połączenia silnika 1.5 Turbo pod maską, dużego akumulatora (ma ponad 34 kWh pojemności), trzech silników elektrycznych i wysokiej mocy.
Jakby nie patrzeć 428 KM i 500 Nm to liczby, które z reguły oznaczają paliwożerny samochód. Tu jednak nie jest źle - i taka informacja ucieszy wiele osób.
Zacznę jednak od wyciszenia. To z reguły słaba strona chińskich samochodów. Tu zaliczyłem miłą niespodziankę, choć do ideału nieco brakuje. Jaecoo 8 SHS świetnie tłumi szumy powietrza, ale ma słabo wygłuszone podwozie. Tutaj przydałoby się więcej mat izolujących niechciane hałasy.
Pierwszy odcinek trasy przebiegał z Warszawy do granicy ze Słowacją. Jechałem więc z prędkością od 120 do 140 km/h, trzymając się limitów. Na granicy zaliczyliśmy tankowanie - i do zbiornika weszło nieco ponad 39 litrów benzyny (startowaliśmy z pełnym bakiem).
Perfekcyjnej matematyki nie dało się zrobić, ale przybliżone wyliczenia sugerują zużycie na poziomie 10 litrów. W takim samochodzie to dobry wynik. Wartości podawane przez komputer były o litr mniejsze. Tu jednak warto pamiętać, że Jaecoo ma w tym modelu idiotyczny komputer pokładowy, który podaje zużycie z ostatnich 50 kilometrów.
Co więcej, nie możecie go wyzerować, a do tego do średniej wlicza także oszczędności płynące ze wsparcia ze strony hybrydy. Pokręcone? Bez wątpienia. Sensowne? Moim zdaniem ani trochę.

Po ponad 400 kilometrach na "ekspresówkach" i autostradach przyszedł czas na kręte drogi po słowackiej stronie granicy. Podobnie jak większość samochodów grupy Chery, Jaecoo 8 SHS jest moim zdaniem nieco zbyt miękkie.
Tak, to musi być komfortowy samochód i to doceniam, ale mam wrażenie, że tak jak i Omoda 9 ma problem z przeniesieniem tej mocy na asfalt. Układ kierowniczy też mógłby być bardziej czytelny - mocne wspomaganie nieco odcina nas od tego, co dzieje się z przednią osią.
Po czwarte, napęd na cztery koła potrafi poradzić sobie na szutrach i na lekkim błocie. Ale nie nazywajcie tego samochodu "terenówką"
Zaliczyliśmy też krótki przejazd raczej szutrową, ale mocno błotnistą i kamienistą drogą. Tu swoje "pazury" miał pokazać napęd na cztery koła. Szczerze mówiąc nie rozczarował mnie - da się tutaj zjechać z asfaltu na nieco gorszą nawierzchnię i bezpiecznie ją pokonać. Napęd ma blokadę spinającą obie osie, co od czasu do czasu może się przydać.
Moja opinia: Jaecoo 8 SHS za 219 900 złotych? To skusi wiele osób
Jaecoo 8 SHS jest duże, wygodne i praktyczne. Ma mocny silnik i ogromny akumulator o pojemności 34 kWh, który pozwala przejechać ponad 100 kilometrów na prądzie. W teorii zasięg całkowity to ponad 1000 kilometrów i zapewne byłby osiągalny przy spokojniejszej jeździe z niższymi prędkościami.
Grupa Chery wprowadziła na polski rynek kolejny dobry produkt. Nie jest to samochód wybitny, ale nie jest też rozczarowaniem. Jako rodzinna propozycja i alternatywa dla drogich konkurentów z Europy i Azji może być bardzo kuszący.

W mojej opinii słabo wypada tutaj wnętrze (jest przestarzałe i brzydkie), a zawieszenie powinno być bardziej wyrafinowane. Zresztą na to samo zwróciłem uwagę także w Omodzie 7. Chery, Omoda i Jaecoo wiodą prym w sprzedaży aut PHEV i są wysoko w rankingach takich samochodów. To sugeruje, że "wtyczka" nie przeszkadza klientom - a nawet jest zaletą. Swoją drogą, "ósemkę" naładujecie prądem stałym z mocą 70 kW i prądem przemiennym z mocą do 6,6 kW.
Jeśli mam być szczery, to wersja 5-osobowa jest tutaj idealnym wyborem. Gdy zobaczyłem trzeci rząd w wariancie 7-osobowym, to nawet nie podjąłem próby wczołgiwania się na te małe fotele. To raczej opcja "awaryjna".


