Ford Bronco Pickup na horyzoncie. Najbardziej obawia się tego Ranger
Według amerykańskich mediów, w ciągu najbliższych czterech lat na rynek trafi Ford Bronco Pickup. Co to oznacza, zwłaszcza dla Rangera?
Trudno nam nie zgodzić się, że Bronco to genialne auto. Świetnie zaprojektowane, z dobrymi opiniami zbieranymi zarówno na drodze, jak i w terenie. Całkowicie zasługuje na swój sukces. Ford, podobnie jak będzie to miało miejsce z Mustangiem, zamierza zmienić model w "submarkę". Jednym z nowych modeli serii ma być Ford Bronco Pickup.
Pomysł wydaje się świetny, choć pojawiają się pewne "ale...".
Ford Bronco Pickup "zje Rangera"?
Projekt pickupa nie został jeszcze potwierdzony przez nikogo z Dearborn, ale "Błękitny Owal" szykuje się do poważnej reorganizacji swojej gamy. Jednym z elementów miałoby być właśnie rozmnożenie Bronco.
W tym momencie w gamie Forda znajdziemy Rangera, jako "kompaktowego" pickupa, kultowe F-150 oraz modele Super Duty, czyli od F-250 w górę. Do nich ma w najbliższym czasie dołączyć Fathom, czyli prosty, tani elektryczny pickup.
Gdzie w tym miejsce na Bronco? Ze względu na stylistyczne zapożyczenia i konstrukcję, Ford Bronco Pickup byłby bardziej terenowy, pewnie z szeroką gamą personalizacji i możliwości dołożenia sporej ilości akcesoriów. Ale Ford nie chce, aby skanibalizował serię F. Zresztą, to za mały samochód.
Dlatego uzupełni gamę obok Rangera. Ten niezwykle popularny w Europie pickup w USA ma nieco inną rolę. Dlatego nikogo nie zdziwi, jeśli w Michigan uznają, że lepiej postawić na styl nowej serii Bronco, zamiast na model Ranger. Zwłaszcza, że i w tym pierwszym można zaimplementować wersję Raptor.
Ależ byśmy taką jeździli.
Ford Bronco Filson
Ford przy pomocy tego modelu na pewno planuję zabrać nieco klientów Jeepowi z ich Gladiatorem. Na pewno na celowniku są też bardziej terenowe odmiany Toyoty Tacoma.
To jednak nie koniec nowości w Bronco. W ciągu dwóch lat do oferty ma trafić kolejna odmiana silnikowa SUV-a. Tę dostaniemy też pewnie w Europie (oby nie jako jedyną). Czyli, mowa o hybrydzie. Dokładniej rzecz biorąc, będzie to PHEV, co akurat na Starym Kontynencie brzmi sensownie. Poprosimy tylko o połączenie go z V6.
Ford wyraźnie idzie więc w rozwój poszczególnych gam modelowych. Inentyfikacja ma być znacznie większa na poziomie Mustanga, czy Bronco, niż Forda jako takiego. To, wbrew pozorom, może mieć sens.